Warning: Creating default object from empty value in /home/pinguini69/ftp/nowasb/wp-content/themes/salient/nectar/redux-framework/ReduxCore/inc/class.redux_filesystem.php on line 29
Kredyty frankowe - o co w tym wszystkim chodzi? – Spory Bankowe

Kredyty frankowe – o co w tym wszystkim chodzi?

By 7 października 2016 28 marca, 2019 frankowicze, kredyt hipoteczny, umowa kredytowa

W dzisiejszym wpisie zajmiemy się „kredytami frankowym”. Na wstępie omówimy, czym tak naprawdę są kredyty frankowe i kim są frankowicze, co pozwali odpowiedzieć na pytanie czy należycie Państwo do tej grupy. Następnie wykażemy, gdzie w umowie kredytowej szukać nieuczciwych zapisów umownych, a następnie podpowiemy jak je kwestionować. A kwestionować warto, ponieważ można odzyskać lub zwolnić się z obowiązku zapłaty dużej części należności, które bank dolicza nam do kwoty kredytu. Dodatkowo będziemy powoływać się na uzasadnienia wyroków sądowych, które stanowią potwierdzenie naszych tez oraz dają świadectwo, że można wygrać z nieuczciwym bankiem.

Co to jest kredyt frankowy?

Na wstępie należy zaznaczyć, że potocznie mówiąc o kredytach nazywanych frankowymi, zawsze mamy na myśli specyficzny rodzaj kredytu hipotecznego. Konstrukcja kredytu hipotecznego polega na tym, że uprawniona instytucja finansowa (w tym przypadku bank) udziela do dyspozycji klienta określoną sumę pieniędzy, którą później musi on spłacić powiększoną o określone oprocentowanie i inne opłaty. Założeniem kredytu hipotecznego jest również to, że bank zabezpiecza się m.in. poprzez obciążenie wskazanej przez klienta nieruchomości hipoteką, czyli prawem rzeczowym. Odnosi się ono do każdoczesnego właściciela zabezpieczonego przedmiotu czy prawa. W przypadku braku spłaty kredytu, bank może dochodzić swojego roszczenia bezpośrednio z tej nieruchomości. Co w takim razie stanowi o specyfice kredytu frankowego? Większości ludzi kojarzy się on z kredytem udzielonym przez bank w walucie franka szwajcarskiego (CHF), czyli klasycznym kredytem walutowym. Jednakże, te kilkaset tysięcy kredytów, które zostały udzielone przez banki frankowiczom, wcale nie są tak naprawdę kredytami walutowymi, a kredytami waloryzowanymi, wśród których rozróżniamy kredyt indeksowany oraz kredyt denominowany. Wypada w tym miejscu, chociaż w największym skrócie przybliżyć czytelnikom jakie są podstawowe różnice w tych kredytach.

Kredyty waloryzowane

Kredyt walutowy to kredyt, który został zaciągnięty w walucie obcej. Pieniądze od banku zostały wypłacone w walucie obcej. Również jego spłata odbywa się w walucie obcej. W skrócie, w żadnym momencie istnienia tego kredytu i jego spłaty nie odbywa się przeliczanie na żadną inną walutę. De facto ten rodzaj kredytu jest rzadko spotykany w praktyce, bowiem jest on przeznaczony prawie wyłącznie dla osób zarabiających w obcej walucie, biorących kredyt hipoteczny w Polsce. Zgodnie z analiza raportów AMRON SARFiN, udział tego typu kredytów na rynku wynosi ok. 1%.
Kredyt indeksowany to rodzaj kredytu, w którym bank wypłaca pieniądze w PLN. Jednak wysokość zadłużenia przeliczana jest na walutę obcą według kursu kupna waluty w momencie wypłaty środków. Przeliczenie to (np. na CHF) jest nazywane indeksacją. Dla takiego kredytu zadłużenie całościowe jak i konkretnej raty wyrażane jest w walucie obcej i przeliczane dla każdej z osobna dopiero w dniu wymagalności. Oznacza to, że wysokość każdej raty zależy od przeliczenia jej na złotówki po kursie sprzedaży obowiązującego w danym dniu w tabeli kursowej banku.
Kredyt denominowany mamy do czynienia, gdy kwota zaciąganego kredytu w PLN jest przeliczana na obcą walutę kredytową po kursie w dniu przygotowania umowy kredytowej i wtedy ustala się jego wysokość (w walucie obcej). Przeliczenie następuje po kursie kupna waluty kredytowej obowiązującej w tym dniu w tabeli kursowej banku. Każda spłacana rata (w PLN) jest wyliczana natomiast po kursie sprzedaży w dniu jej wymagalności.

Podsumowując, kredyt walutowy jest kredytem który jest od początku do końca wyrażany i spłacany w walucie obcej. Kredyt waloryzowany (zarówno indeksowany jak i denominowany) jest kredytem udzielonym w złotówkach i spłacanym również w złotówkach, ale wartość długu wyrażona jest w walucie obcej. O kredycie frankowym mówimy w przypadku posiadania kredytu waloryzowanego (i to niezależnie od waluty, może to być dolar, funt, euro, chociaż w Polsce ostatnimi czasy niechlubną karierę rzeczywiście zrobił frank szwajcarski).

Na czym polega problem z kredytami frankowymi?

Mechanizmy wyliczeń stosowane przez banki – zresztą już wielokrotnie uznane przez właściwe organy za nieuczciwe i niedozwolone – powodują, że kredytobiorcy za dużo płacą. Zacznijmy jednak od początku.
Standardowo kredyt frankowy powinien być przejrzysty pod kątem tego, ile wynosi jego wartość w każdym momencie. Klient spłacający ratę, powinien znać jej wysokość oraz proporcje spłacanych odsetek i samej sumy otrzymanych pieniędzy. W każdym momencie powinno być jasne, ile mamy rat do spłacenie, w jakiej wysokości, z dokładnością co do grosza. Harmonogram spłat powinien to klarownie pokazywać. W przypadku kredytów waloryzowanych (czyli właśnie frankowych) pojawia się kwestia przewalutowania kwoty kredytu. Sprawa powinna być prosta, klient chcący się dowiedzieć ile dokładnie ma do spłacenia, sprawdza swoją sumę zadłużenia wyrażoną we frankach szwajcarskich (lub innej walucie) oraz średni kurs CHF w danej chwili i przelicza kwotę na złotówki. W praktyce jednak kredytobiorca nie jest w stanie wyliczyć swojego realnego zadłużenia na dłużej niż kilka godzin i nie ma pojęcia jaka będzie wartość jego najbliższej raty. Dlaczego tak się dzieje? Banki przy dokonywaniu przeliczeń nie stosują kursu średniego danej waluty, ale kurs kupna-sprzedaży. Dodatkowo nie stosują oficjalnego kursu NBP, tylko ustalają własny. Każdego dnia. A często praktyka banków polega na kilkukrotnym podawaniu tabeli kursów, np. o 8:30 będzie inny niż o 15:00. Zapewniają sobie takie prawo stosując odpowiednie zapisy w umowach kredytowych. Uchylimy rąbka tajemnicy i już w tym miejscu zasygnalizujemy, że o te właśnie zapisy będzie toczyć się spór.

Spready walutowe

Z uwagi na powyższe, powstaje proste pytanie, dlaczego banki stosują tak skomplikowane systemy przeliczeniowe walut? Odpowiedź całkowicie zgadza się z legendarnym przysłowiem: jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Aby wytłumaczyć ten nieuczciwy system, należy najpierw wyjaśnić pojęcie spreadu.
Zgodnie z powszechnie obowiązującą definicją spread to różnica pomiędzy kursem (ceną) sprzedaży, a kursem (ceną) kupna aktywów (np. walut, papierów wartościowych, towarów). Spread wynosi zazwyczaj kilka procent. Udzielając kredytu w obcej walucie bank przelicza kredyt po kursie kupna (niższym) waluty kredytu, natomiast przy spłacie bierze pod uwagę dzienny kurs sprzedaży (wyższy) tej waluty. Jeśli spread wynosi 0, oznacza to, że jest to transakcja bezkosztowa.

Jak banki zarabiają na kredytach frankowych

Dla NBP spread franka szwajcarskiego (relacja kupna/sprzedaży CHF) jest stały i wynosi 2%. Natomiast banki komercyjne praktycznie dowolnie ustalają kurs i tak sterują spreadem aby maksymalizować swoje zyski. A robią to w majestacie prawa, ponieważ cały ten proceder  przewidziany jest w umowie kredytowej podpisanej przez klienta, który często jest nieświadomy praktyk stosowanych przez banki. Skalę zjawiska najlepiej oddaje liczba doniesień medialnych dotyczących kłopotów fankowiczów.
Przyjrzyjmy się wskaźnikom ekonomicznym: średni kurs waluty CHF o okresie 2007 – 2014 r. wzrósł o 76%. W tym samym czasie spread walutowy w bankach komercyjnych wzrósł średnio o ok. 200-250%. Oczywiście bank powie, że koszt obsługi waluty podrożał i stąd ta podwyżka. W takim razie czemu w analogicznym okresie spread franka w NBP wzrósł tylko o 77%? A jak procentowo taka manipulacja ma się do całkowitej kwoty kredytu? Dokładnie nie wiadomo, dla każdego przypadku będzie inaczej, ale najczęstszym przedziałem jest ok. 13-20% większa kwota bezwzględna do spłaty.

Zazwyczaj w umowach zapisy dotyczące zasad ustalania spreadu brzmią tak ogólnie, że w praktyce bank może dowolnie ustalać wartość indeksacji (przeliczenia CHF na PLN).

Niedozwolone zapisy w umowach bankowych

Przykładowa klauzula banku wygląda tak (nota bene jest już wpisana do rejestru klauzul zabronionych i była stosowana przez mBank, sygn. akt: XVII Amc 2939/14):

  1. Kredyty waloryzowane mogą być waloryzowane kursem następujących walut: USD/EUR/CHF/GBP według Tabeli kursowej Banku.
  2. (…). Przeliczenia kredytu na walutę waloryzacji Bank dokonuje wg kursu kupna danej waluty z Tabeli kursowej Banku obowiązującej w dniu i godzinie uruchomienia kredytu.
  3. (…)
  4. Wysokość kursów kupna/ sprzedaży walut obowiązujących w danym dniu roboczym może ulegać zmianie. Decyzja o zmianie wysokości kursów jak również o częstotliwości zmiany podejmowana jest przez Bank z uwzględnieniem czynników wymienionych w ust. 6.
  5. (…)
  6. Kursy kupna/sprzedaży walut, jak również wysokość spreadu walutowego wyznaczane są z uwzględnieniem poniższych czynników:
    1) bieżących notowań kursów wymiany walut na rynku międzybankowym,
    2) podaży i popytu na waluty na rynku krajowym
    3) różnicy stóp procentowych oraz stóp inflacji na rynku krajowym,
    4) płynności rynku walutowego,
    5) stanu bilansu płatniczego i handlowego.

W Twojej umowie znajdują się podobne zapisy? Skontaktuj się z nami

Kredyty frankowe a KNF

Powstaje pytanie czy można bankom zarzucić pełną świadomość i premedytacje w stosowaniu omawianego mechanizmu? Otóż w 2006 r. została wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego „Rekomendacja S dotycząca dobrych praktyk w zakresie ekspozycji kredytowych zabezpieczonych hipotecznie”. W rekomendacji tej można znaleźć zapisy:
„[..] 5.2.2. W każdej umowie, która dotyczy walutowych ekspozycji kredytowych powinny znaleźć się co najmniej zapisy dotyczące:
[..] c) sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego, w szczególności, wyliczana jest wartość rat kapitałowo-odsetkowych,
[..] 5.3.3. W każdej umowie, która dotyczy ekspozycji kredytowych oprocentowanych zmienną stopą procentową powinny znaleźć się co najmniej zapisy dotyczące:
[..] a) sposobów i terminów ustalania stopy procentowej, na podstawie której wyliczana jest wysokość rat kapitałowo-odsetkowych, [..]”

Z tych zapisów wynika, że każda umowa kredytowa zawarta po wydaniu przedmiotowej rekomendacji (czyli po 2006 r.) powinna zawierać odpowiednie zapisy pozwalające precyzyjnie i jasno ustalać sposób i termin kursu wymiany waluty. Banki zawierają w swoich umowach jedynie lakoniczne zapisy o tym, że kurs jest ustalany według tabeli kursowej banku na dzień spłaty raty, co jest całkowicie niewystarczającym w świetle tej rekomendacji ustaleniem.

Zauważył to również  warszawski Sąd Apelacyjny badający jedną z takich spraw (sygn. akt VI ACa 441/13):„[..] trafnie Sąd pierwszej instancji zauważył, iż w postanowieniu tym wskazano jedynie termin ustalania kursu waluty, przyjętego do rozliczeń spłaty rat kapitałowo-odsetkowych. Nie został natomiast wskazany sposób ustalania tego kursu. Kwestia ta pozostaje nie tylko poza kontrolą, ale przede wszystkim poza wiedzą klienta, który do ostatniej chwili nie ma możliwości oceny wysokości złotowej swojego zobowiązania na dzień spłaty raty. Taki sposób traktowania klienta jest nie tylko sprzeczny z dobrymi obyczajami, ale także narusza jego interesy w sposób rażący, uzależniając jego sytuację wyłącznie od arbitralnych decyzji banku.”.
Sądy coraz częściej stają po stronie frankowiczów i orzekają na ich korzyść. Więcej orzeczeń: tutaj i tu.

Ciąg dalszy nastąpi…

Join the discussion 2 komentarze

  • Anna JP pisze:

    A czego można sie domagać jeżeli wzięło się kredyt na kwotę w Pln którą przeliczono na franka, i rata splacana jest do banku samodzielnie we franku a nie że bank sam przelicza i pobiera pln. A jest również ubezpieczenie niskiego wkladu. Czy można w takim przypadku można domagać się przewalutowania po kursie zaciągniętym?( w 2011)

  • Marika pisze:

    Ja zawsze byłam przeciwna zaciągania kredytu w obcej walucie bo zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że kurs waluty się zmieni a to automatycznie rzutuje na zaciągniętym kredycie.